Kobiety w IT: Historia Magdy, developerki w zespole Rangers

powrót do listy
Kobiety w IT: Historia Magdy, developerki w zespole Rangers

W Metapack kobiety stanowią około 30% wszystkich pracowników i zajmują przeróżne stanowiska, również te typowo developerskie.

Jedną z takich ekspertek jest Magda, która w zespole Rangers koduje, udoskonala nasz produkt i dba o to, by spełniać oczekiwania naszych klientów. Jak wygląda jej praca?

Pracujesz w Metapack od dwóch lat na stanowisku Software Engineer. Za co dokładnie odpowiedzialny jest Twój zespół i jaka jest Twoja w nim rola?

Najkrócej mówiąc, jesteśmy odpowiedzialni za utrzymanie naszych klientów i odpowiadanie na ich potrzeby. Jeśli, na przykład, kurier chce mieć coś innego na etykiecie czy w pliku, gdzie znajdują się dane dotyczących paczek, to my to zmieniamy.

Jeśli chodzi o zespół, to mamy w nim kilku developerów i każdy z nas ma podobne obowiązki – po prostu robimy to, co w danej chwili jest do zrobienia, a są to naprawdę przeróżne rzeczy. Od zmian klienta, po usprawnienia produktu czy kodu. U nas bardzo dużo się dzieje.

Z kim współpracujecie najściślej?

Z Londynem. Naszym produktem jest Delivery Manager. W Zielonej Górze jesteśmy jedynym zespołem, który utrzymuje ten produkt. Odpowiadamy za część kurierską, a Londyn za część, tzw. core’ową, z której korzystają retailerzy na całym świecie. Codzienna współpraca, wymiana doświadczeń i dzielenie się wiedzą, są niezbędnym elementem naszego dnia, ponieważ pracujemy nad tym samym produktem, ale nad innymi jego częściami.

Jakie są u Was największe wyzwania? Co sprawia najwięcej trudności, a co jest ekscytujące w Twojej pracy?

Ekscytujące są na pewno nowe rzeczy – nowe możliwości, funkcjonalności albo usprawnienia, które możemy wprowadzić. Wtedy zawsze pojawia się jakiś dreszczyk emocji. Wyzwaniem są natomiast sytuacje, kiedy coś nie działa i trzeba naprawić to szybko. Presja czasu jest wtedy dużym wyzwaniem, bo jednak na produkcji każda sekunda kosztuje tysiące dolarów czy funtów.

Czyli to stresująca praca?

Nie mogę powiedzieć, że tak, bo nigdy nie siedzę w pracy zestresowana. Z drugiej strony, nie nazwałabym tej pracy też luźną, bo to, co ja zrobię w kodzie, może mieć ogromny wpływ na to, co się dzieje na produkcji. Czyli jedna moja linijka kodu może sprawić, że ileś paczek gdzieś utknie.

Co wyróżnia Metapack z punktu widzenia fachowca, eksperta, który chciałby tutaj pracować i się rozwijać?

To moja pierwsza praca w IT, więc nie mam punktu odniesienia, jeżeli chodzi o narzędzia w innych miejscach, ale tutaj na pewno te narzędzia są i pozwalają nam robić wszystko to, co chcemy robić. Nie jesteśmy ograniczeni przez brak jakiegoś programu czy konkretnego narzędzia. Fajne jest też to, że jeśli czegoś faktycznie zabraknie albo pojawi się nowe rozwiązanie, które usprawni naszą pracę, nie mam problemu, żeby je do wdrożyć do naszej codziennej pracy.

Jeśli natomiast chodzi o inne aspekty niż technologie, to na pewno tutaj czuję się zadbana jako pracownik. Wiem, że mojemu pracodawcy zależy na mnie, na mojej wiedzy. Nie mam obawy, że coś zrobię nie tak i zostanę natychmiast zwolniona, stawiamy na otwartą komunikację z liderem.

Myślisz już o awansie i dalszym rozwoju w strukturze Metapack?

Na razie o tym nie myślę, bo jestem bardzo zadowolona z tego, co robię teraz. Mimo, że pracuję tutaj dwa lata, nadal uważam, że mam jeszcze dużo do nauczenia się. Codziennie można znaleźć jakąś nową rzecz, o której się jeszcze nie słyszało. Trzeba dużo czasu, żeby ten nasz produkt w 100% zrozumieć. Na razie skupiam się właśnie na tym – żeby ten produkt poznać i uczyć się go na bieżąco.

Jak zareagowałaś na pracę zdalną? Jesteś z tych, którzy wolą dresy i pracę w domu czy brakuje Ci biurowej atmosfery?

Ja raczej jestem zwierzęciem domowym, lubię chodzić w dresach (śmiech). Na pewno mi to odpowiada, że mogę wstać, odejść od komputera, pogłaskać moje koty, ale brakuje też kontaktu z ludźmi. Myślę, że idealnie by było pracować z domu cztery dni w tygodniu, a w jeden dzień przyjść do biura, mieć taki dzień spotkań, rozmów. Taka hybryda myślę byłaby najlepsza, bo jednak kontakt też jest ważny.

Jak sobie radzicie w pracy zdalnej? Ucierpiały projekty, a może przyspieszyły?

Z tego, co słyszymy, w pracy zdalnej jesteśmy sprawniejsi, robimy rzeczy szybciej. Raczej nie ma problemów ze względu na brak komunikacji, bo ta komunikacja jest cały czas między nami. Mamy spotkania daily, widzimy się codziennie, słyszymy się codziennie, mamy komunikatory, gdzie możemy porozmawiać, wymienić się uwagami, spostrzeżeniami. Jeżeli ktoś ma jakiś błąd, zawsze znajdzie się ktoś chętny do pomocy.

Myślę, że to dobrze u nas działa, poradziliśmy sobie z tym. Na pewno na początku trzeba było się przyzwyczaić, ale wyrobiliśmy sobie z czasem nasze formuły i teraz jest dobrze.

Dziękujemy za rozmowę.

Poprzedni artykuł

Awans nie zawsze jest „do góry”

przeczytaj

Następny artykuł

100% pracy nad własnym produktem

przeczytaj