Trzy lata w Metapack – historia Cezarego

powrót do listy
Trzy lata w Metapack – historia Cezarego

Cezary pracuje w Metapack od 2018 r. To kolejny wychowanek Summer Academy, który świetnie odnajduje się również w roli mentora. Dzisiaj jest członkiem teamu Dragons i ujarzmia kody na stanowisku Software Engineer. Poznaj jego historię.

Jak przebiegała Twoja dotychczasowa kariera w Metapack?

Kiedy rozpoczynałem pracę w Metapack trzy lata temu, byłem jeszcze na studiach. Z pewnością zdecydowała możliwość łączenia studiów z pracą. W Metapack nie trzeba być specjalistą z wieloletnim doświadczeniem czy od razu pracować przez osiem godzin dziennie. Można się z firmą dogadać tak, by móc pogodzić pracę ze studiami.

Pierwszy kontakt z Metapack nawiązałem dzięki Summer Academy. Uczestniczyłem w niej jako student, a już w trakcie pracy również jako mentor. Każdego roku zgłaszam się do roli prowadzącego, bo – zawsze to powtarzam – dużą wartością jest umieć, ale jeszcze większą jest umieć wiedzę przekazać innym. Rzeczywiście jest tak, że jeśli mamy w zespole jednego dobrego programistę, który nie umie się wiedzą podzielić, to dalej będzie to jeden dobry programista. Natomiast jeżeli mamy jednego dobrego programistę, który chce i umie przekazywać wiedzę, to zaraz będziemy mieli dobry cały zespół.

Czyli dzielenie się wiedzą to istotny element Waszej codziennej pracy?

Ja od początku byłem wręcz zaskoczony poziomem knowledge share’ingu w firmie. Co tydzień-dwa mamy spotkania, których zadaniem jest właśnie szerzenie wiedzy. Dzielimy się tym, czego się nauczyliśmy, jakie mieliśmy problemy, na co uważać. Nigdy nie było też problemu z udzielaniem pomocy. Małe firmy nie muszą się z nim mierzyć, bo w takich miejscach wszyscy się znają. My już jesteśmy firmą dość dużą, a mimo wszystko nie jest problemem znalezienie osoby chętnej do pomocy. Pamiętam, że kiedy byłem jeszcze studentem i dostałem jakiś bardziej ambitny temat, to nigdy nie zostawałem sam z pytaniami.

Czego się nauczyłeś przez te ostatnie lata, pracując w Metapacku? Z zawodowego punktu widzenia, ale też pod względem relacji czy biznesu.

Mimo, że pracuję tutaj dopiero od trzech lat, miałem przyjemność pracować już w trzech zespołach. Mam więc dobrze wyrobiony przekrój tego, jak funkcjonują poszczególne teamy i czego potrzebują. Czego się nauczyłem? Na pewno tego, że programowanie nie kończy się na programowaniu (śmiech). To jest bardzo szeroka dziedzina. Wielu ludziom się wydaje, że programista to taki gość, który siedzi w kącie w pokoju bez okien, ma podłączoną kroplówkę z kawy i programuje (śmiech). Ale to tak nigdy nie wygląda. Bardzo ważne są jeszcze umiejętności komunikacji interpersonalnej – to się bardzo ceni. Oprócz pisania samego kodu dochodzą również różne kwestie związane z deployowaniem aplikacji, czyli wystawianiem jej do chmury. Pojawia się więc temat samej chmury, z której korzystamy, dokładniej z AWS-a. Także to jest bardzo szeroka dziedzina i umiejętności miękkie pełnią tutaj równie ważną rolę.

Inna rzecz, której się nauczyłem to to, że nie warto się skupiać na jednym kierunku rozwoju, warto iść szeroko, zamiast wybierać jedną ścieżkę; poznawać jak najwięcej zagadnień. Wtedy jesteśmy w stanie wszystkiego się douczyć na bieżąco. Fajne jest to, że Metapack jest tak dużą firmą, że można to robić w jej ramach, bez zmiany pracodawcy po drodze. Jak mówiłem, byłem już w trzech zespołach i każdy z nich realizował coś innego, także również przekrój ludzi, którzy są potrzebni, jest bardzo szeroki i bardzo zróżnicowany. Każdy może znaleźć miejsce dla siebie i to jest fajne. Nie trzeba się bać tego, że jak pójdziemy na jedno stanowisko, to nie możemy go zmienić na inne. Najlepszym przykładem jest Tomek z mojego zespołu, który na początku w ogóle nie był programistą, a teraz nim jest. W Metapack wszystko jest możliwe (śmiech).

Wspomniałeś o chmurze. Jest to rozwiązanie stosowane coraz powszechniej i dzięki takim usługom jak dysk Google czy Dropbox osoby niezwiązane z programowaniem rozumieją, na czym ona polega. Jednak chmura w Metapack to zupełnie inny kaliber. Czym różni się od takiego Dropboxa?

Dropbox konkretnie służy do przechowywania plików, Amazon ma swój odpowiednik, tzw. S3, Storage. Tam możemy przechowywać pliki. Amazon WebService to coś zupełnie innego.

My jako programiści widzimy to z bardzo abstrakcyjnej perspektywy. Są oczywiście pewne nazewnictwa na jakieś mechanizmy, ale trzeba pamiętać, że tak naprawdę tam też jest gdzieś komputer, który to wszystko obsługuje i przetwarza, jakiś dysk twardy. Także koniec końców to technologia, którą znamy, tylko dużo bardziej wydajna. Rozwiązania chmurowe są bardziej efektywne, odporne na przeciążenia, są też tańsze i przede wszystkim – zawsze dostępne. Właśnie ta dostępność jest w naszym przypadku szczególnie istotna. Każda minuta przestoju w tym biznesie oznacza ogromne pieniądze i przed tym musimy chronić naszych klientów i konsumentów końcowych.

Metapack zawsze wybierał rozwiązania, które są pewne, na których możemy polegać. W tej chwili mamy tak naprawdę spokój, jeśli chodzi o awarie, a trzeba pamiętać, że robimy coraz więcej. Teraz doszedł jeszcze okres pandemii, sprzedaż w Internecie ruszyła, ilość wysyłanych paczek znacząco wzrosła na całym świecie. Nasze systemy też to odczuwają, a mimo to nie pojawiają się większe problemy. Także chmura AWS to pewność i dostępność.

Co wyróżnia Metapack na lokalnym rynku w branży IT?

Firm w Zielonej Górze jest dużo, powstaje też coraz więcej nowych, mniejszych firm IT. Według mnie, Metapack to przede wszystkim stabilność na rynku. To jest firma, która istnieje około 20 lat, ma za sobą kawał historii. W dodatku jest tutaj bardzo dużo ludzi, którzy pracują od początku istnienia aż do teraz. Mają ogromną wiedzę, z której można czerpać, a wiadomo wiedza w tym zawodzie jest priorytetem.

Jest też szeroki przekrój ludzi, którzy są potrzebni, można się dostać na różne stanowiska, również w ramach wewnętrznej rekrutacji. Z tego, co wiem, w innych firmach jest z tym problem, bo jak ktoś jest w czymś dobry, to go nie chcą puścić. U nas tego nie ma. Wiadomo, zawsze zależy firmie, żeby dobry pracownik robił to, co robi, ale nie ma żadnych blokad. Jest dużo możliwości i to mi się bardzo podoba.

Co jeszcze? Na pewno klimat. To, że jest u nas bardzo nieformalnie. Z nikim nie jesteśmy na „pan/pani”, niezależnie od stanowiska, nawet z prezesem. I to jest fajne, bo to pozwala przełamać lody znacznie szybciej. Człowiek czuje się swobodnie, przez to lepiej pracuje, a do tego z przyjemnością idzie do pracy.

Dziękujemy za rozmowę.

Poprzedni artykuł

Refactoring da się lubić

przeczytaj

Następny artykuł

Od Summer Academy do Team Leadera w półtora roku – historia Patryka

przeczytaj